Przedszkole Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi p.w. Św. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego w Mszanie Dolnej

25.03.2020-27.03.2020

Data utworzenia: 2020-03-30 20:00:40

ŚRODA – 25.03.2020

TEMAT; OD MOTYLA DO GĄSIENICY

 

„Motyle”– pokaz zdjęć różnych motyli i gąsienic, porównanie, wyszukiwanie różnic i podobieństw. Rodzic pyta dzieci, czy znają inne zwierzęta, które podobnie jak gąsienica przechodzą tak dużą przemianę zewnętrzną w ciągu życia (np. kijanka – żaba).

">

Wesoło jest wiosną– słuchanie i analiza treści utworu. Rodzic czyta wiersz:

 

Wesoło jest wiosną

Dominika Niemiec

 

Wiosną zieleń się zieleni, wszystko się weseli.

Przebiśniegi wyglądają spod śniegowej bieli.

Żonkile się żółcą, tulipany jak tęcza się mienią,

z wesołością niektóre z nich się czerwienią.

Ptaki po ptaszemu świergocą wszędzie wkoło.

Słychać ćwiry i trele, jest radośnie, wesoło.

Ludzie też jakby weselsi więcej się uśmiechają,

energii im wiosna dodaje rozmaitością swoją.

Nawet mama w kuchni z weselem podśpiewuje,

kiedy z rana śniadanie dzieciom swym szykuje.

I już na talerzu lądują wiosenne kanapki.

Wyglądają jak kolorowe, wesołe kwiatki,

a to za sprawą dobrego nastroju i zręcznej ręki mamy.

Dlaczego? Bo wiosną w kuchni z nowalijek korzystamy

 

Rodzic rozmawia z dziećmi o treści wiersza. Zadaje pytania:

O jakim uczuciu była mowa w wierszu? O jakiej porze roku mówił wiersz? Co jest wesołego w wiośnie? Jacy są ludzie wiosną? Co robiła mama, gdy była wesoła? Czy wy jesteście weseli, gdy nadchodzi wiosna? Dlaczego się tak czujecie? Jak okazujecie swoją radość?

 

 

CZWARTEK – 26.03.2020

TEMAT; ŚLIMAK, ŚLIMAK POKAŻ ROGI.

„Ślimaki”– Rodzic pokazuje dzieciom zdjęcia ślimaków z muszlami. Pyta:

Co to za zwierzę? Gdzie można je spotkać? Kiedy?

Następnie pokazuje zdjęcia ślimaków bez muszli i pyta dzieci, czym różni

się ślimak z muszlą od tego bez muszli. Podczas rozmowy N. stara się prostować mity związane ze ślimakami: Dlaczego w książkach rysuje się muszlę ślimaka

z kominem? Czy ślimaki naprawdę mogą jeść ser, kapustę itp.? Czym żywią się ślimaki?

">

„Rysujemy ślimaki”– Rodzic rozdaje dzieciom instrukcję narysowania ślimaka, zgodnie z którą rysują. Na podstawie rysunków Rodzic przedstawia budowę ślimaka. Tłumaczy, do czego służy muszla. Na koniec zestawia rysunki dzieci ze zdjęciem przedstawiającym budowę ślimaka.

 

„Ślimak, ślimak, pokaż rogi”– zabawa językowa. Wypowiadanie zdania: Ślimak, ślimak, pokaż rogi na różne sposoby – wolno, szybko, głośno, cicho, z zadowoleniem, ze smutkiem, ze złością itd

 

„Masaż ślimaków”– zabawa relaksacyjna. Dzieci dobierają się w pary. Jedno rysuje drugiemu na plecach muszlę ślimaka, kreśląc ją wielokrotnie.

 

Życzę miłej zabawy i pozdrawiam Pani Madzia.

Źródło; Przewodnik metodyczny Plac Zabaw 5 latek, Wydawnictwo WSiP

 

PIĄTEK; 27.03.2020

TEMAT; ŻEGNAMY ZIMĘ

 

Opowiadanie Renaty Piątkowskiej Marzanna – Rodzic czyta dzieciom opowiadanie i zadaje pytania: Co symbolizuje marzanna? Dlaczego w

Polsce istnieje zwyczaj topienia marzanny? Czego dzieci nie lubią w zimie? A za czym będą tęsknić, gdy przyjdzie wiosna? Dzieci dzielą się doświadczeniami.

 

Marzanna

Renata Piątkowska

 

Pierwszy dzień wiosny był tuż, tuż, a drzewa i trawniki nadal pokrywała warstwa śniegu. Białe płatki wirowały za oknem, a na parapecie zmarznięte ptaki przytupywały dla rozgrzewki.

–Mam nadzieję, że jak zrobimy marzannę i wrzucimy ją do rzeki, to zima wreszcie się skończy

– powiedziała nasza pani.

Ustaliliśmy, że chłopcy postarają się o słomę, a dziewczyny o bluzkę, spódnicę, wstążki i chustkę. Anka zaproponowała nawet, że przyniesie dla Marzanny sukienkę swojej mamy, taką czarną, z nie wielkim dekoltem, bardzo krótką i obcisłą. A do tego czarne szpilki i malutką błyszczącą torebeczkę.

Ale pani, nie wiadomo dlaczego, uparła się na białą bluzkę, wstążki i kolorową spódnicę. Nie chciała się też zgodzić na perukę, którą Zuza była gotowa wykraść z nocnej szaf ki swojej babci. Szkoda, bo to

były całkiem ładne żółte loczki, ale podobno Marzanna musi mieć warkocze i to najlepiej ze słomy, a na głowie koniecznie wianek.

–Nasza kukła musi być najładniejsza ze wszystkich – zabrała się do roboty Majka i obiecała, że przyniesie Marzannie biustonosz swojej starszej siostry. – A na koniec oblejemy ją perfumami, żeby ładnie pachniała – dodała.

Pani, gdy to usłyszała, ostatecznie zgodziła się na perfumy, ale o biustonoszu nie chciała słyszeć. W sumie Marzanna wyszła nam wielka i gruba. Miała okrągłą głowę i sterczące po bokach warkocze. Na słomianej szyi pani zawiesiła jej czerwone korale, głowę ozdobiła wiankiem, a na przydługiej

spódnicy zawiązała fartuszek w kwiatki. Wyszło nawet nie najgorzej. Niestety, Majka zamiast perfum przyniosła dezodorant. Miał całkiem ładny zapach, więc popsikaliśmy Marzannę pod pachami. Na koniec pani zarzuciła jej na słomiane plecy kolorową chustę i powiedziała:

–Świetnie się spisaliście. Kukła jak malowana. Jutro rano wrzucimy ją do rzeki. Ale najpierw

pospacerujemy sobie z naszą Marzanną po okolicy. Bo musicie wiedzieć, że dawniej nosiło się Marzannę od domu do domu, żeby zabrała ze sobą całe zło, choroby i nieszczęścia. Dopiero potem prowadzono ją do rzeki i topiono w wodzie lub palono. Chodziło o to, by za jednym zamachem pozbyć się wszystkich kłopotów, przepędzić zimę i przywołać wiosnę. Mam nadzieję, że nam się to uda. No i nie wiem, co poszło nie tak, bo choć obeszliśmy z Marzanną trzy długie ulice, a potem wrzuciliśmy ją z głośnym pluskiem do rzeki, i choć na własne oczy widzieliśmy, jak płynie i po chwili znika pod wodą, to zima wcale nie przepadła wraz z nią. Śnieg dalej sypał i wiatr szarpał nam kurtki.

A ja myślałam, że razem z Marzanną wpadną do rzeki lodowe sople i śniegowe chmury, że mróz zaskrzypi i po raz ostatni uszczypnie mnie w nos. Miało być tak, że jak woda pochłonie słomianą kukłę, to zaraz potem zaświeci słońce, przylecą ptaki i zrobi się zielono.

–Niestety, choć dziś jest pierwszy dzień wiosny, zima nie chce zostawić nas w spokoju. – Nasza pani była niepocieszona. – A przecież zwykle następnego dnia po utopieniu Marzanny na wsiach chodzono od domu do domu z zieloną sosnową gałęzią. Nazywano ją latkiem lub zielonym gaikiem. Była przybrana wstążkami, wydmuszkami, papierowymi kwiatami i dzwoneczkami. Młodzi nieśli latko i śpiewali piosenki, jakby samą wiosnę prowadzili do domów, a gospodynie obdarowywały ich słodkimi plackami, jajkami, obwarzankami i drobnymi pieniążkami. Tak to właśnie dawniej wyglądało. Ale w tym roku zima jest jakaś wyjątkowa i latko będzie musiało zaczekać. – Nasza pani westchnęła i otuliła się grubym szalem. No i ta wyjątkowa zima trwałaby pewnie do dzisiaj, gdyby nie Dorota. Dorota to moja najlepsza koleżanka i to właśnie ona wymyśliła, że zima nie odeszła, bo nie spodobała jej się nasza wielka, gruba i niezgrabna kukła ze słomy w za długiej spódnicy.

–Musimy spróbować raz jeszcze – powiedziała – ale tym razem same zrobimy Marzannę.

–Jasne, i nasza będzie dużo ładniejsza. – Od razu spodobał mi się ten pomysł. – Może zamiast

wpychać słomę do starej bluzki i zaplatać sztywne słomiane warkocze, poszukamy jakiejś lalki i przerobimy ją na Marzannę? – zaproponowałam.

Oczywiście zakładałam, że to Dorota poświęci jedną ze swych lalek, bo ja nie miałam takiego

zamiaru. Ona jednak nawet nie chciała o tym słyszeć.

–No to co robimy? – spytałam, a Dorota wzruszyła ramionami i rozejrzała się po pokoju. To był największy pokój w jej domu. Pełno w nim było półek z książkami, zdjęć, obrazów i różnych komódek. Na jednej z nich, obok lampy z żółtym abażurem, stał na dwóch łapkach stary wypchany zając.

Dorota wzięła go do ręki, obejrzała ze wszystkich stron, otrzepała z kurzu i powiedziała:

–Nada się w sam raz. Zrobimy z niego piękną Marzannę.

–A jak się połapią, że zniknął, to co? – spytałam trochę zaniepokojona.

–Eee, tam – machnęła ręką Dorota. – Sama słyszałam, jak babcia narzekała, że ten zając to siedlisko kurzu i moli, że sypie się z niego sierść i jego miejsce jest w koszu na śmieci.

Szczerze mówiąc, nie bardzo wiedziałam, jak można przerobić zająca na Marzannę, ale okazało się, że to całkiem proste. Zwłaszcza że ubranka mojej największej lalki pasowały niego jak ulał. Naciągnęłyśmy więc na szaraka żółtą bluzkę na ramiączkach i modną minispódniczkę w kratę. Potem Dorota zawiesiła mu na szyi kolorowe korale, a na łapce małą czarną torebeczkę. Największy problem miałyśmy z uszami, które sterczały wysoko nad głową i nie wiadomo było, co z nimi zrobić. Wreszcie Dorota stwierdziła, że uszy to takie jakby warkocze i że nigdzie nie jest powiedziane, że warkocze muszą zwisać, bo równie dobrze mogą być zadarte. Skoro tak, to ozdobiłam każde ucho różową kokardą, a gdy jeszcze przycięłyśmy naszej marzannie wąsiki, to wyglądała naprawdę pięknie. I nawet złote mole, które od czasu do czasu wylatywały z zająca, nie

popsuły końcowego efektu. Jeszcze tego samego dnia, choć było zimno i padał deszcz ze śniegiem, zaniosłyśmy naszą Marzannę nad rzekę i wrzuciłyśmy ją do wody. Chlupnęło, uszy z różowymi kokardkami zatańczyły na powierzchni i po chwili było po wszystkim. Wtedy pomyślałam sobie: Hej, zimno, bierz zająca i płyń

do morza, bo ładniejszej Marzanny nikt ci już nie zrobi!

Wiem, że trudno w to uwierzyć, ale na drugi dzień, jak tylko się zbudziłam, zobaczyłam błękitne niebo, bez ani jednej chmurki. Świeciło słońce, ćwierkały ptaki, a śnieg zamienił się w pełne błota kałuże. Jednym słowem, nadeszła wiosna. Najwyraźniej nasza Marzanna spodobała się zimie i odpłynęła w siną dal. Jestem pewna, że gdyby nie ja, Dorota i ta Marzanna ze sterczącymi w górę

warkoczami to śnieg padałby u nas do dzisiaj.

 

„Marzec”– rodzic  pisze na kartce dwie cyfry: 2 i 1. Pyta dzieci, czy one są jakoś związane z tematem, na który rozmawiają. Dzieci czytają globalnie wyraz MARZEC i dzielą go na sylaby

 

„Wiosenne przysłowia”– rodzic odczytuje wiosenne przysłowia i rozmawia z dziećmi o ich znaczeniu:

–Kto w marcu zasieje, ten się na wiosnę śmieje.

–W marcu jak w garncu.

–Gdy w kwietniu słonko na dworze, nie będzie pustek w komorze.

–Jak przygrzeje słonko, przyjdzie kwiecień łąką.

–Kwiecień plecień, bo przeplata trochę zimy, trochę lata.

–Kwiecień, gdy deszczem plecie, to maj wystroi w kwiecie.

–Na świętego Wojciecha pierwsza wiosny pociecha.

–Jedna jaskółka wiosny nie czyni.

 

„Marzanna”– wykonanie marzanny przez dzieci według ich własnego pomysłu z wykorzystaniem bibuły, krepiny, kolorowego papieru, kredek, nożyczek, plasteliny i flamastrów.

">

 Pozdrawiam Pani Madzia