Przedszkole Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi p.w. Św. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego w Mszanie Dolnej

Kochaj Bliźniego

Data utworzenia: 2012-03-22 15:55:30

 

Mały ptaszek cichutko sfrunął z gałązki czereśni ku oknu. Usiadł, rozejrzał się ostrożnie dookoła, po czym nie wyczuwając żadnego niebezpieczeństwa zabrał się do jedzenia smacznych ziarenek pszenicy. Choć jego dziubek delikatnie stukał o karmnik, Zygmuś otworzył oczy. Przez chwilę przysłuchiwał się odgłosowi, który dobiegał od strony okna, po czym postanowił sprawdzić, jaki ptaszek odwiedził go tak wcześnie rano. Chłopczyk wstał i cichutko, na paluszkach podszedł do okna. Nie chciał wystraszyć przybysza. Był to wróbelek. Zygmuś przyglądał mu się z ciekawością. Cieszył się, że ptaszek nie będzie dzisiaj głodny. Chłopczyk każdego dnia dosypywał różnego rodzaju zboża, aby jego podopieczni mieli co jeść. Choć rozpoczęła się wiosna, śnieg jeszcze nie stopniał. Z dnia na dzień jednak słoneczko coraz  mocniej świeciło.

Zygmuś troszczył się o ptaszki, ale pamiętał słowa siostry katechetki, że na pierwszym miejscu należy pomagać drugiemu człowiekowi. Chłopczyk wziął sobie mocno do serca słowa siostry i postanowił, że każdego dnia, szczególnie w Wielkim Poście, który właśnie się rozpoczął, uczyni coś dobrego dla drugiej osoby. Przez chwilę popatrzył jeszcze na wróbelka, po czym uklęknął i jak zawsze poprosił w modlitwie swojego Anioła Stróża, aby pomógł mu spełnić dziś dobry uczynek.

Do przedszkola Zygmuś szedł ze swoją starszą siostrą Paulinką. W ręku niósł ulubiony album o ptakach, który za jego własne oszczędności kupił mu dwa dni temu tatuś. Dzisiaj pokaże go Jasiowi, który również lubi ptaszki.

Był piękny słoneczny dzień. Wśród drzew słychać było śpiew ptaszków.

– Gdzieś, między nimi jest mój poranny gość – mały wróbelek – powiedział Zygmuś. 

– Do mojego karmnika przyleciała dzisiaj sójka, dobrze, że wieczorem powiesiłam kawałek słoninki – odpowiedziała Paulinka.

– I dobrze, że Puszek jej nie wywęszył, pewnie chętnie by zjadł – roześmiał się Zygmuś – słoninka, to dobry kąsek dla naszego kotka.

– Puszek został na noc w przedpokoju – odpowiedziała siostra. 

Dzieci wsłuchiwały się w śpiew ptaków. Cieszyły się, że już jest wiosna.

– Paulinko, co zamierzasz dobrego dzisiaj dla kogoś zrobić? – zapytał Zygmuś – masz jakiś pomysł?

– Tak. Obiecałam mojej koleżance Ani, że po skończonych lekcjach będziemy razem przygotowywać się do piątkowego sprawdzianu z matematyki – odpowiedziała dziewczynka.

– A Ty, Zygmusiu? – zapytała Paulinka.

– Jeszcze nie wiem, ale poprosiłem mojego Anioła Stróża o pomoc. On na pewno coś wymyśli – odpowiedział chłopczyk.

Zygmuś, gdy tylko przekroczył próg swojej przedszkolnej sali przywitał się z s. Elizą, jego wychowawczynią i z przedszkolakami. Usiadł grzecznie w kółeczku i zauważył, że nie ma Jasia.

– Proszę siostry, dlaczego nie ma Jasia? – zapytał Zygmuś.

– Jasiu wczoraj złamał nóżkę i nie może na razie chodzić – odpowiedziała siostra. Czy macie jakiś pomysł, którym sprawilibyśmy radość Jasiowi? – zapytała siostra.

– Może zadzwonimy do niego lub napiszemy list – zaproponowała Nina.

– Albo kupimy dla niego cukierki – powiedział Iwo.

– Dobre pomysły. O! Jeszcze Zygmuś ma na coś do zaproponowania – zauważyła s. Maria – słuchamy.

– Kiedy zachorował mój dziadziuś, który mieszka w Krakowie, to wraz z mamą, tatą i siostrą pojechaliśmy go odwiedzić. Bardzo się ucieszył. Może odwiedzimy Jasia? – zapytał Zygmuś.

 – Bardzo dobry pomysł Zygmusiu – uśmiechnęła się siostra. To co przedszkolaki, idziemy do Jasia?   

– Idzieeeeeeeeeeeemy – radośnie krzyknęły dzieciaki i zaczęły klaskać w dłonie.

– A kiedy pójdziemy? – zapytała Marta.

– Najpierw musimy przygotować prezent dla Jasia. Czy macie jakieś propozycje? – zapytała siostra.

– Myślę, że możemy wspólnie zrobić dla niego ładną kartkę z kwiatuszkami. Przecież już wiosna – zaproponowała Ewa.

– Albo z samochodami – powiedział Krzysio.

– Mam rozwiązanie – zaproponowała siostra – Dziewczynki namalują kartkę z kwiatuszkami, a chłopcy z samochodami.

– Proszę siostry, a czy mogę zabrać ze sobą album o ptaszkach i pokazać go Jasiowi. On interesuje się ptakami – zapytał Zygmuś.

– Oczywiście – odpowiedziała siostra. 

Dzieci zabrały się żywo do pracy. Kiedy już wszystko było gotowe, cała grupa Zygmusia wyruszyła wraz z s. Marią i s. Izą do domu Jasia. Jasio bardzo ucieszył się z wizyty swoich kolegów i koleżanek.  Dzieci ofiarowały mu przygotowane kartki z życzeniami szybkiego powrotu do zdrowia. Mama Jasia poczęstowała przedszkolaki cukierkami
i zaproponowała zabawę w ogrodzie. Była tam huśtawka, piaskownica, zjeżdżalnia. Kiedy dzieci bawiły się w ogrodzie, Jaś ze smutkiem przyglądał się ich zabawie. On też chciałby pobiegać i pobawić się.

– Nie smuć się Jasio – powiedział Zygmuś – noga się zagoi i będziesz biegał. Mam dla ciebie niespodziankę. Przyniosłem album o ptakach. Pooglądaj sobie.

– Jest piękny! – zachwycił się Jasio. Szkoda, że ja nie mam takiego albumu. Gdybym miał, to łatwiej by mi było rozpoznać ptaszki, które odwiedzają mój karmnik.

Zygmuś zamyślił się przez chwilę i już wiedział. Podaruje swój album Jasiowi.

– Jasiu, ten album jest dla ciebie – powiedział uroczyście Zygmuś.

– Dziękuję Zygmusiu. To wspaniały prezent. Sprawiłeś mi wielką radość – odpowiedział Jasio.

Wieczorem, kiedy Paulinka przechodziła obok pokoju swego braciszka, usłyszała słowa cichej modlitwy:

– Dziękuję Ci mój Aniele Stróżu za to, że zaproponowałem mojej grupie z przedszkola, abyśmy odwiedzili Jasia oraz, że  podarowałem mu swój album z ptakami. Sam widziałeś jaką radość mu to sprawiło. To był dobry pomysł! Jesteś dobrym przyjacielem!

A, Ty Przedszkolaku! Jaką radość sprawisz swojemu koledze lub koleżance? Pomódl się do swojego Anioła Stróża, z pewnością podsunie Ci jakiś pomysł.