Przedszkole Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi p.w. Św. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego w Mszanie Dolnej

Śniegowa zabawa

Data utworzenia: 2012-03-08 10:27:32

      Był piękny zimowy poranek. Śnieg jak gruba, biała pierzynka przykrywał wszystko wokoło. Słoneczko, swymi ciepłymi promieniami ogrzewało zmarznięte drzewa i krzewy. 
     Małej twarzyczce wtulonej w poduszkę przyglądała się mama. Jasny promyk słońca musnął policzek śpiącego chłopca, a następnie przez chwilę zatrzymał się na jego zamkniętych oczkach, jakby czekając, aż je otworzy.
– Zygmusiu, czas już wstawać – mama delikatnie dotknęła jasnych loczków chłopca.
      Zygmuś uśmiechnął się do mamusi najpiękniej jak umiał. Cieszył się, gdy mama budziła go ze snu. Była najwspanialszą mamą na ziemi i bardzo często miała dla niego jakąś miłą niespodziankę.
 – Dzień dobry mamusiu! – Przywitał się Zygmuś.
– Dzień dobry synku – ciepło odpowiedziała mama i pomogła ubrać się Zygmusiowi.
– Mamy dzisiaj piękny dzień – kontynuowała mama – jest mróz, ale słoneczko pięknie świeci.
– Pójdziemy dzisiaj na spacer? – Zapytał chłopczyk.
– W nocy spadło bardzo dużo śniegu i na pewno wszędzie są zaspy, ale myślę, że możemy ulepić na podwórku przed domem śniegowego bałwanka – zaproponowała mama.
– Świetny pomysł mamusiu! – Ucieszył się Zygmuś – od dawna o tym myślałem, ale wciąż było za mało śniegu.
      Chłopczyk jak zawsze na początku każdego dnia pomodlił się do swojego Anioła Stróża, aby był dobrym i grzecznym chłopcem oraz poprosił go, aby czuwał nad nim i całą jego rodziną. W jadalni zastał już swoją siostrzyczkę Paulinkę, która przygotowywała dla niego smaczne śniadanie.
– Paulinko! Wiesz, że będziemy z mamą lepić dzisiaj bałwanka! – Wykrzyknął radośnie Zygmuś.
– Oczywiście, że wiem. Już przygotowałam marchewkę na nos dla bałwanka, dwa węgielki na oczy, garnek, który zastąpi kapelusz oraz szalik.
– To cudownie! – Klasnął w dłonie chłopiec – Wiedziałem, że mogę na ciebie zawsze liczyć – z radością powiedział Zygmuś – Szkoda tylko, że nie będzie z nami tatusia.
– Tatuś jest w pracy – odpowiedziała mama, – ale na pewno się ucieszy, gdy zobaczy bałwanka na podwórku.
      Szybko po śniadaniu wszyscy ciepło się ubrali i rozpoczęła się śniegowa zabawa. Śniegu było rzeczywiście bardzo dużo. Mama zaproponowała zawody, kto szybciej ulepi śniegową kulę. Dzieciaki, aż pisnęły z radości i zabrały się, czym prędzej do pracy. Niełatwo jednak było lepić duże kule, gdyż śnieg był bardzo puszysty. Trzeba było dużej zręczności i sprytu, ale w końcu wszystkim się udało.
      Śniegowej zabawie przyglądał się znany nam kotek Puszek, ale tak ciepło było mu w domku, że nie zamierzał z niego wyjść. Za to Burek – piesek urwisek, szczekał radośnie i nurkował w śniegu jak jesienią w liściach. Zygmuś musiał uważać, aby Burek nie skoczył na jego śniegową kulę.
      Zwycięstwo odniosła Paulinka, bo jako pierwsza ulepiła kulę, ale mamy kula była największa. Zygmuś był na trzecim miejscu, ale wcale się tym nie przejmował. Cieszył się ze zwycięstwa siostry.
      Najpierw postawiono kulę mamy, potem Paulinki, a na samej górze Zygmusia. Bałwanek był prawie gotowy tylko jeszcze trzeba było dodać nos, oczy, kapelusz i szalik.

– Jaki ładny! – Wykrzyknął chłopiec.
– Jaki duży. Prawdziwy bałwan – podsumowała Paulinka.
– Wygląda jak żywy – uśmiechnęła się mama – Myślę, że tacie też będzie się podobał.
– Oby tylko słoneczko go nie stopiło – zmartwił się Zygmuś.
– Bez obaw. Jest minus 15 stopni mrozu – pocieszyła szybko braciszka Paulinka.
 – Tak to prawda, mimo, że świeci słońce jest bardzo zimno – powiedziała mama – myślę, więc, że na dzisiaj koniec zimowej zabawy. Zapraszam was na gorącą czekoladę!
– Mamusiu jesteś wspaniała! – Krzyknęło rodzeństwo i wszyscy pobiegli, czym prędzej do ciepłego domu.
      Wieczorem, kiedy tatuś wrócił z pracy Zygmuś z prawdziwym entuzjazmem opowiedział mu o powstaniu bałwanka. Tatuś obiecał, że jutro mogą ulepić drugiego bałwanka gdyż ma wolny dzień.
–  To wspaniale! – Powiedział chłopczyk.
– Aniołku stróżu, dziękuję ci za piękny dzień. Dobranoc. Do jutra – cichutko powiedział Zygmuś.
                                                                            
                                                                                    Ciąg dalszy nastąpi…