Przedszkole Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi p.w. Św. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego w Mszanie Dolnej

Przygody Zygmusia Felusia

Data utworzenia: 2012-03-08 10:23:26



                                                  ZYGMUŚ

   Był piękny, listopadowy dzień. Pani Jesień ciepłymi promieniami słońca ogrzewała zmarznięte już gałęzie drzew i krzewów. Powoli zbliżała się pani Zima, aby puchem białego śniegu jak pierzynką, przykryć wszystko wokoło.
   W ogrodzie, pośród wysokich lip i dębów stał dom. Z komina unosił się szary dym zwiastujący, że dni są już chłodne. Wokół domu było cicho i spokojnie tylko mały piesek zwany Burkiem, co nóż zanurzał swój psi pyszczek w stosie liści, czyniąc przy tym delikatny hałas. 


    Zabawie Burka przyglądała się mała dziewczynka. Paulinka, bo tak było jej na imię śmiała się z pieska, który ząbkami próbował złapać liście unoszone do góry przez psotny wiatr. Dziewczynka obserwując pieska jednocześnie czuwała, aby Burek przypadkiem nie zaszczekał, gdyż mógłby obudzić jej braciszka, który spał sobie w kołysce, tuż obok niej. Paulinka spojrzała na chłopczyka. Zygmuś urodził się kilka dni temu. Był taki maleńki. Paulinka obiecała mamusi, że będzie się nim opiekować.
Kiedy tak wpatrywała się w swojego braciszka, nagle rozległo się szczekanie Burka. Dziewczynka otworzyła okno, aby uspokoić pieska. Zobaczyła, że Burek szczeka na kotka Puszka, który wystraszony siedział na drzewie i gniewnie merdał swym puszystym ogonkiem. Paulinka uciszyła Burka, grożąc mu palcem. Piesek przestał szczekać, ale jednym okiem zerkał na kotka.


   Dziewczynka spojrzała na Zygmusia, ale chłopczyk spał sobie słodko. Nagle znowu rozległo się szczekanie pieska i przez uchylone okno wpadł prosto do kołyski Puszek i ukrył się pod kocykiem Zygmusia. Paulinka wystraszyła się nie na żarty. Jeśli zaraz nie wyciągnie kotka spod kocyka i nie uciszy szczekającego Burka, to mały chłopczyk się obudzi i na pewno się rozpłacze.
   Dziewczynka otworzyła szerzej okno i cichym, ale stanowczym głosem kazała Burkowi pójść w tej chwili do budy. Piesek trochę się ociągał, gdyż chętnie pobiegałby za kotkiem, ale w końcu posłuchał i pomaszerował do swej budy.
   Paulinka zadowolona, że Burek jednak jest posłusznym pieskiem wróciła do kołyski, aby teraz wyciągnąć Zygmuś niej Puszka. Zygmuś jednak już nie spał. Rozglądał się wokoło. Dziewczynka wyciągnęła kotka z kołyski, choć nie było to takie proste, gdyż małe, ale ostre pazurki Puszka mocno trzymały się kocyka. Paulinka położyła kotka na podłodze. Poprawiła kocyk i pogłaskała braciszka po małej główce. Zygmuś przez chwilę przyglądał się siostrzyczce, ale po chwili zamknął oczka i zasnął. Dziewczynka usiadła obok kołyski, wzięła Puszka na kolana. Kotek zadowolony zwinął się w kłębuszek i również zasnął.

Ciąg dalszy nastąpi…